Drzewa Dawno Zmar?y

De Ols

12 views

Czarny las, martwy mrok, dzie? bez odrobiny ?wiat?a.
G?sta mg?a k??bi si?, biel? d?awi?c wszelki d?wi?k.

Pod warstwami ciszy faluje pomruk - ponury, z?owieszczy, pachn?cy zim?. Od runa ci?gnie podziemnym ch?odem – umar?e ro?liny...

Krzykn??e? w g??b ciemno?ci, a? zawrza?a czer?,
a w odpowiedzi milczy las wci?? natarczywiej.
Pustka pora?a zmys?y, noc zasnuwa oczy,
jak ?lepiec - r?ce naprzód w nico?? wyci?gni?te.
W rozpaczy szuka drogi d?o? w mgle zanurzona,
o okruch ?wiat?a j?czy wyg?odnia?e serce.

Ch?ód, pod palcami kora, b?ysk - my?l niedomy?lana,
lecz w g??bi nie wyczuwasz rytmu pulsu soków.
Wszystko co kiedy? ?y?o w w?giel obrócone
i nic nie odpowiada na struchla?y dotyk.
Omdla?e palce sun? w dó? po martwej korze.

Cisz? jest mg?a, drzewa dawno zmar?y.
Nie ma w tym ?nie innej ?ywej istoty.
K?y skamienia?ych pni wystaj? z mg?y,
zimne jak groby.
Ci?gnie twe my?li, twe stopy przez sny,
szlak, którym szed?e? ju? tysi?ce razy,
?cie?ka wyryta, spisana we krwi,
w pami?ci cia?a.

Przesz naprzód wci??, cho? nogi ci??? ci jak o?ów,
a? wyrosn? przed tob? bia?e kamienne mury.
Po kr?tych schodach wie?y, p?osz?c u?pione ptaki.
U szczytu wiatr od gór, jod?owy wiatr od gór.

Zostaniesz tu, dopóty przyjdzie czas by umrze? znów,
w nico?ci znów uton??, rozp?yn?? si? w bieli,
i znowu i??, gdzie ?cie?ka d??y niesko?czona,
na wie??, by spogl?da? na daleki ?wiat ,
gdzie ?ycie tli si? w obcych niebieskawych dalach,
gdzie jest to ?ycie, którego nigdy nie zaznasz,
gdzie jest to ?ycie, kóre nie by?o dla ciebie,
?wiat co nigdy nie b?dzie do ciebie nale?e?.

Ci?gnie twe my?li, twe stopy przez sny,
szlak, którym szed?e? ju? tysi?ce razy,
?cie?ka wyryta, spisana we krwi,
w pami?ci cia?a.
Unosisz g?ow? wysoko na wiatr,
prze?ykasz pio?un swej dumy i trwasz,
a? martwy kr?g wznowi daremny bieg,
wszystko powtórzy.

Nawet, gdyby? móg? cofn?? czas, przyszed?by? tu znowu.
Na ofiar? dla tych, którym jest niepotrzebna,
ofiar? dla wieczno?ci, która ma j? za nic,
i dla umar?ych bogów obróconych w proch,
i dla g?uchych popio?ów,
w których nie ma zbawienia.

Dzi? jeszcze to ja s?ucham,
?egnam dalekie ciep?o,
dr??ce jak w?t?y p?omyk
wokó? ?miertelnych cia?.
I widz? zimny ogrom
pustego nieba, które
k?adzie si? na nas oboj?tne,
czyni?c to wszystko tak...

Buscando vídeo oficial...